Zioła jadalne – jeść czy nie jeść?

Jeśli śledzicie jakieś strony zielarskie lub profile zielarek czy też zielarzy, pewnie zauważyliście, że na wielu z nich zioła stanowią nie tylko bazę dla zdrowotnych naparów, ale również dodatek do codziennych posiłków. Zioła są bowiem jadalne, choć pamiętać trzeba, że nie wszystkie. Jeżeli więc chcemy rozpocząć przygodę z ziołami jadalnymi i nie zaszkodzić swojemu zdrowiu, warto zawsze poszukać informacji o takich ziołach właśnie wśród specjalistów.

Spośród nich polecam w szczególności Łukasza Łuczaja, który jest nie tylko naukowcem, ale również praktykiem. Zioła zbiera i spożywa na co dzień. Z wykształcenia jest botanikiem i doktorem habilitowanym nauk biologicznych. Pan Łukasz sporo podróżuje w celach badawczych, badał między innymi zioła Azji i Bałkanów. A rośliny interesują go zarówno z leczniczego punktu widzenia, jak i społeczno-historycznego. Jego działania można śledzić na stronie http://lukaszluczaj.pl/ , a także na kanale https://www.youtube.com/@luczaj100/videos. Pan Łukasz to zresztą gawędziarz, więc jego opowieści słucha się z dużą przyjemnością.

Pan Łukasz wydaje też książki o roślinach dzikiej kuchni. Podaje w nich dawne zastosowanie ziół, ich działanie lecznicze i do tego przepisy na dania je zawierające. „Dzika kuchnia” chociażby zawiera w sobie przepisy na omlet z wrotyczem, cukierki z tatarakiem, babeczki z topinamburu, szwedzką zupę różaną, pizzę z macierzanką, zupę z jasnoty, galaretkę z owoców głogu czy barszcz z soku brzozowego i podagrycznika.

W świecie zielarskim panie radzą sobie równie dobrze. Małgorzata Kalemba-Dróżdż, biochemiczka i badaczka naukowa jednocześnie jest tego świetnym przykładem. Pani Małgorzata napisała już kilka książek związanych z tematyką jadalnych ziół i kwiatów, w tym takie pozycje jak: „Jadalne kwiaty”, „Smakowite drzewa” czy „Pyszne chwasty”. Podaje w nich swoje przepisy na codzienne posiłki przygotowane z ziół powszechnie dostępnych i łatwych do rozpoznania.

Co więcej, przepisy pani Małgorzaty można znaleźć również na jej stronie internetowej: https://trocheinnacukiernia.home.blog. Wiele spośród nich to kolorowe słodkości z ziołami w roli głównej; lodowe lizaki z kwiatów bzu, babeczki z kwiatów mniszka czy cała masa ciast z jadalnymi kwiatami. Poza maszketami są też tam inne zielarskie rarytasy, na przykład lemoniada sosnowa, zupa pomidorowa z kurdybankiem, risotto z orzeszkami bukowymi, igłami sosny i borowikami. Więcej dań obiadowych trzeba szukać w jej książkach, a polecam zacząć od „Pysznych chwastów”.

Źródło: Trochę inna cukiernia

Dodaj komentarz